Dzień 17. (16.08.2019) – Kto może pojąć, niech pojmuje!

Kolejny dzień na afrykańskiej, czerwonej ziemi! Oczu nie zamykajcie, ale usiądźcie wygodnie, otwórzcie okno, by dochodził zgiełk ulicy, włączcie jakąś żywą muzykę i TV z natarczywym spikerem… Ok, po takim przygotowaniu możesz poczuć się jak w naszym Akrofuom i przeżyć z nami PIĄTEK.

Dzień męki i śmierci Pana Jezusa rozpoczęliśmy Mszą św. w naszym salonie (po rozpoznaniu sytuacji okazało się, że w kościele jest zbyt głośno) o godzinie 8:00. O. Mariusz podzielił się z nami słowem, w nawiązaniu do Ewangelii mówił o instytucji małżeństwa oraz o kapłaństwie. Każda z tych dróg wiąże się z ofiarą, którą należy złożyć, na przykład nie sposób trwać w małżeństwie i nie rezygnować z pewnych „swoich” rzeczy – przyzwyczajeń, zachowań, upodobań.

Zdjęcie było zrobione z dedykacją dla ks. Dawida Kawały, Ojca Duchownego ASD Poznań, naszego zeszłorocznego opiekuna Ekipy Jerozolima 2018.
Tym sposobem możecie zobaczyć, jak wyglądają nasze śniadania, i kolacje również.

Po śniadaniu dzisiejsza ekipa sprzątająca zajęła się zmywaniem i ogarnianiem kuchni, część wzięła miski, proszek i zrobiła pranie, niektórzy poświęcili się nabożnej lekturze.

Nasza biblioteczka:

  • „Modlitwa w ciszy”, ks. Andrzej Muszala
  • „Tylko miłość trwa”, Chiara Amirante
  • „Jej światło. O życiu i dziele Wandy Błeńskiej”, Małgorzata Nawrocka
  • „O co nam właściwie chodzi”, ks. Wojciech Węgrzyniak – serdecznie pozdrawiamy i wspominamy jerozolimskie spotkania
  • „Pytania nieobojętne”, o. Jacek Salij OP
  • „Medycyna i ewangelizacja. Rozmowa z Wandą Błeńską”, Ambroży Andrzejak, Jarosław Różański
  • „Obrona rozumu”, Chesterton
  • kilka aktów prawnych, których tytułami raczej Czytelników uszczęśliwiać nie będę 😀
Najprawdopodobniej drugie samodzielnie zrobione selfie w życiu Patryka. Całkiem nieźle, prawda? 🙂

Pamiętacie, co robiliśmy wczoraj przed południem? Dokładnie! (Mam nadzieję, że wpis o. Mariusza już się pojawił i wyjaśnił). Dzisiaj z naszym Gospodarzem-Proboszczem, o. Emmanuelem Sarpongiem, wybraliśmy się do znanej nam przychodni… Tak, tak, może przy okazji Mikołaj coś więcej Wam opowie. 🙂 Na szczęście już wszyscy jesteśmy pełni sił i zdrowia!

Nie szliśmy z pustymi rękoma. Poznańska apteka „Szarotka” wyposażyła nas w leki, które zabraliśmy ze sobą jako dary. Co więcej, także poznańska Fundacja Redemptoris Missio wsparła nas materialnie i przekazała nam karton bandaży, opatrunków, plastrów.

Z personelem medycznym ośrodka zdrowia w Akrofuom. Częściowo znaliśmy się już wcześniej.
O, patrzcie, jakie ładne drzewko! Zróbmy selfie!

W ciągu roku akademickiego w AKM formowaliśmy się, aby czas doświadczenia misyjnego był jak najowocniejszy. W pierwszych dniach marca pojechaliśmy sporą grupą do Podkowy Leśnej, do zaprzyjaźnionych (i zawsze nas wspierających) Sióstr Klawerianek, na weekend formacyjny. Relacja na stronie: http://misja.info/relacja/relacja-weekend-formacyjny-akm-w-podkowie-lesnej/.

Siostra Elżbieta Sołtysik zaprosiła nas do rozważania niedzielnej Ewangelii i podzielenia się tym z drugą osobą podczas dłuższego spaceru. To był bardzo owocny czas! Teraz, trochę stęsknieni za poważnymi rozmowami w 4 oczy, postanowiliśmy to powtórzyć.

Sekwencja działań (polecamy każdemu do przetestowania w parach!):

1) podział na pary (co ciekawe, dwie pary były identyczne jak w Podkowie! Przypadek? Chyba kontynuacja rozpoczętych w marcu rozmów…)

2) wspólnie zaśpiewana Sekwencja do Ducha Świętego

3) półgodzinne rozważanie Słowa Bożego – my rozważaliśmy dzisiejszą Ewangelię

4) półgodzinne dzielenie się swoimi rozważaniami z drugą osobą (uwaga: lepiej wydłużyć ten czas, bo zazwyczaj jest naprawdę dużo do opowiedzenia) – spacerowo

5) warto porozmawiać później w całej grupie, być może ktoś będzie chciał się czymś podzielić 🙂

Obiad: ryba, yam (a’la frytki), plantany, sos z rybą i cebulką. Czy trzeba pisać, że pyszne? Chyba już wiecie, że pani Josephine gotuje wybornie!
A na deser…
Tutaj je się niewiele słodyczy. To zapewne z takiego powodu o. Izaak w ogóle nie je słodyczy, mówi, że są zbyt słodkie. Wyobraźcie sobie, jaką ofiarę ponosił podczas wizyt kolędowych w polskich domach, gdzie zawsze znajdzie się coś smakowitego. 😀

A po obiadku w Obuasi ruszyliśmy w drogę, ale w stronę przeciwną niż Akrofoum. Panował spory ruch… Zobaczcie sami.

Ale jak to, całą szerokością drogi?!
Ok, szef zarządził, to wszyscy na lewą stronę.
Jedziemy!
Niepokorne też się znalazły: „Ale niby czemu mamy iść po LEWEJ stronie?!”.
Otwieramy wrota prowadzące na…

FARMĘ O. EMMANUELA!

Tak, o. Emmanuel jest człowiekiem wielu zdolności, wykorzystującym je w przeróżny, czasem zaskakujący, sposób. Widzieliśmy już dom, jaki buduje od kilku lat. Budowa będzie zakończona za dobrych kilka lat, ponieważ są to duże koszty.

Od jakiegoś czasu mieliśmy w planie odwiedzenie farmy o. Emmanuela, ale nie wiedzieliśmy zbyt wiele o tym miejscu, poza tym, że jest tam wiele zwierząt. Szczególnie zaskoczyło nas odkrycie dokonane przez Michała!

Poznajecie herb Arcybiskupa naszej drogiej Archidiecezji?!
Na nasze zaskoczenie, o. Emmanuel odpowiedział: „I’m half Polish”.

Celem stworzenia farmy (44 akry) jest pomoc młodym ludziom, między innymi poprzez danie im dodatkowej pracy. Na gospodarstwie jest zatrudnionych kilka młodych osób, które na co dzień tam mieszkają i pracują. Za zakwaterowanie nie płacą. Wynagrodzenie otrzymują regularnie.

W jednym z budynków mieści się sala lekcyjna dla około 20 osób, w której od tego roku odbywają się zajęcia dla dzieci z okolicznych miejscowości z wiedzy o rolnictwie. Nie zastępuje to normalnej edukacji, lecz jest możliwością podniesienia swoich kwalifikacji. Poza tym, o. Emmanuel wspiera trzy okoliczne szkoły w materiały edukacyjne, komputery, książki.

W workach znajduje się nieobrany ryż, który przekazują o. Emmanuelowi rolnicy, którym wynajmuje pole. Nadaje się m.in. do karmienia zwierząt.
Jak widać, lokalny drób od razu skorzystał z możliwości przekąski.
Zwierząt w bród!
Na farmę zawieźliśmy pieska Sida. 🙂
Mamo, z dedykacją dla Ciebie. Na pewno Ci się podoba!
Na farmie znajduje się również hodowla ryb – są to tilapie i sumy. W rybim pomieszczeniu temperatura musi być podwyższona.
Przez plantacje kakaowców i trzciny cukrowej przedarliśmy się do…
… stawów! Właśnie w nich żyją dwa wspomniane gatunki ryb. Właśnie stąd przyjeżdża nasz obiadek. 🙂
AToMy!
Na włościach o. Emmanuela w pięknym słońcu. 🙂

Farma o. Emmanuela jest położona na terenie, gdzie znajdują się złoża złota… Niewyobrażalne? Tutaj to normalne. Wzgórza, które widzicie na zdjęcia to dosłownie żyły złota. Podczas kopania stawków wydobyto wiele kamieni, których wygląd świadczy o obecności cennego kruszcu.

Im skała ma jaśniejszy, złotawy kolor, tym bliżej do złota.
Mikołaj (zdrów jak ryba!) znalazł wygodne miejsce na obserwowanie bogatej flory i fauny.
KAKAOOOOOO!
Tak, kakaowców jest tu cała masa. Dlatego zadziwiające jest to, że czekolada w tabliczkach w sklepach niemal niedostępna.
Uwaga – na zdjęciu wersja niedojrzała.
Żółty = dojrzałe.
Uwaga, uwaga, oto słynne kakao! Białe? Otóż tak! I właśnie to coś białe zjada się na surowo. Przypomina galaretkę (określenie Mikołaja), lekko słodką, o kwaśnawym posmaku. Biała osłonka skrywa w sobie ziarno kakaowca, którego raczej się nie je. Oczywiście, my – dziewczyny – zaaferowane faktem, że czekolada bierze początek z ziaren kakaowca, jak jeden mąż przegryzłyśmy ziarna… No cóż, o. Izaak powiedział, że to nie trujące, więc bądźcie spokojni…
Co robi o. Izaak? Szykuje dla nas słodką niespodziankę! Trzcinę cukrową! Dzieci, idąc do szkoły, właśnie takie smakołyki zjadają.
A cukier je się tak!
Tutaj właśnie w taki sposób wygląda zajadanie się słodyczami. Łamiesz badyla, obierasz (zębami!), no i wgryzasz się w łodygę, pełną słodyczy, cukru i słodkiego nektaru. Jak widać, trzeba dużo zapału. Inaczej nie smakuje.
I tak!
Dziewczyny wypróbowały siłę zębów!
Chłopacy próbowali nam dorównać.
Oto i bananowiec! Banany – w naszym rozumieniu – są tutaj mniejsze.
Z kolei plantany (te jedzone do obiadu) wyglądają niemal jak nasze banany.
Na zdjęciu tutejsze banany, czyli mniejsze rozmiarowo, a smakujące jak te dostępne w polskich sklepach. Ekipa zapewnia, że o niebo lepsze są ghańskie.
Na naszych oczach pracownik gospodarstwa ściął bananowca, aby dostać się do owoców. Dziwne? Nie, ponieważ jedna „łodyga” owocuje tylko raz, później jest bezużyteczna.
Nasze łupy!
W końcu obiecana zielona pomarańcza. W środku czerwona, niczym grapefruit.
Tak, smak też zaskakuje. Mimo że tchnęła świeżością owocu zerwanego prosto z drzewa i ociosanego maczetą, to moim zdaniem miała bardzo mało słodyczy w sobie. Bardzo soczysta.

I tu znowu historia… Na deser dostajemy czasem obrane pomarańcze, w takiej grubej skórce. Większość z nas je (skórki) zjadała, co dzisiaj lekko zdziwiło Izaaka. Przynajmniej wiemy, że można je jeść.

Po powrocie (po 18:15) zostało niewiele czasu do egipskich ciemności, więc z pośpiechem chwyciliśmy za piłki i pobiegliśmy na boisko, by pograć z dziećmi i młodzieżą choć chwilę. Gdyby piłki były odrobinę bardziej fluorescencyjne, może udałoby się zagrać mecz, lecz musieliśmy zadowolić się rozgrzewką.

Po powrocie: kolacja, wieczorna toaleta, wspólne nieszpory i różaniec, pisanie bloga (już tradycyjnie, o. Mariusz kończy wczorajszą relację, ja tworzę dzisiejszą), próba pieśni przed niedzielnym Wielbieniem.

Jutro znów czeka nas wczesne rozpoczęcia dnia. Śniadanko o 5:30, a później ruszamy w drogę… Dokąd? Maryja niech Wam podpowie.

Drodzy Czytelnicy, jesteście? Śledzicie? 🙂 Myślę, że TAK. Modlimy się w Waszych intencjach. Dziękujemy za wsparcie, to bardzo cenne.

+

Luiza

Jeszcze wspomnienie wczorajszej sesji w barwach aszanti… 🙂

PS Odnośnie tytułu: Mt 19, 3-12.

PS 2 Chcecie nam zrobić przyjemność? Zajrzyjcie do Pisma Świętego, o!

5 myśli na “Dzień 17. (16.08.2019) – Kto może pojąć, niech pojmuje!”

  1. Kochani, jesteśmy z Wami każdego dnia – przenosimy się do Ghany dzięki Waszym pięknym relacjom i zdjęciom 🙂
    pozdrawiamy serdecznie

    PS obecność Mikołaja na tak wielu zdjęciach, całkowicie utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko już z nim w porządku 😉

  2. Kochani widzimy że u Was super ? Mikołaj ale się pięknie wystroiłeś??? kilka słów do Patryka co u nas ? dzisiaj lokalny folklor czyli dożynki w Garbach ? masz moc pozdrowień i zapowiedź na forum że zbierasz doświadczenie i za rok się nim tutaj podzielisz ??? pozdrawiamy Wszystkich cieplutko ?

  3. Dziękujemy za ciekawe relacje i zdjęcia, dzięki którym Ghana staje się nam coraz bliższa. Może wpadniemy do Was na chwilę 😉 ? Co na to Mikołaj?
    Pozdrawiamy wszystkich i czekamy na szczęśliwy powrót do stęsknionych bliskich.

    Dziadkowie ze Lwówka

Dodaj komentarz